Physical Address

304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124

Z TRADYCJI ZIEMI – „RACHMANINOV – ZWISCHEN DEN WELTEN”, THURINGER STAATSBALLETT/ THEATER ALTENBURG-GERA

Sztuka baletowa czerpie z wielu źródeł i nieustannie poszukuje inspiracji dla kształtowania nowego, oryginalnego repertuaru. Jednym z tematów, który chętnie podejmuje są losy wybitnych kompozytorów. Niebagatelne historie, życiowe wybory, a także oryginalna i różnorodna twórczość stają się pretekstem dla konstrukcji widowiska tanecznego. Z szerokiej palety do głowy przychodzi mi: Czajkowski. Misterium życia i śmierci w układzie Borisa Ejfmana prezentowane przez warszawski zespół w roku 2003, także w tym samym miejscu Chopin. Artysta romantyczny w choreografii Patrice Barta, kompletnie chybiona praca z roku 2010, podobnie chaotyczna łódzka produkcja: Cisza. Hommage a Beethoven przygotowana przez Ivana Cavallari w roku 2019. Nie można zapominać o ciekawej wizji choreograficznej Anželiki Choliny Fairy Tale of the Kings, będącej eposem dziejów Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa – najwybitniejszej postaci kultury litewskiej przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Owe przykłady można mnożyć, ale istotą pozostaje, że życie i twórczość wielkich muzyków inspirują artystów baletu. Jednym z tych, którzy podjęli ryzyko zmierzenia się z biografią kolejnego artysty – tym razem Sergieja Rachmaninowa, był Jiři Bubeniček. To drugie moje spotkanie z tym choreografem w tym sezonie, po epickim Doktorze Żywago w Lublanie (https://benjaminpaschalski.pl/2026/03/30/rewolucyjna-opowiesc-doktor-zywago-slovensko-narodno-gladisce-opera-balet-w-lublanie/). W zeszłym sezonie artystycznym został on zaproszony do położonej we wschodnich Niemczech Gery dla przygotowania owej produkcji. Efekt jest niejednolity, pełen znaków zapytania i znów nadmiaru atrakcji, które zaburzają wywód opowieści.

Już wielokrotnie o tym wspominałem, że artystyczne dobrodziejstwo niemieckiej sceny teatralnej, w tym operowej oraz baletowej, jest nieokiełznane. Myślę, że można by podróżować przez cały rok od najmniejszego miasta do dużej metropolii, aby poznać w pełni ową różnorodność oferty scenicznej. Ale nie tylko. To także świetna okazja dla obcowania z architekturą teatralną i to nie tylko dawną, ale i współczesną, gdyż kalejdoskop budowli jest również imponujący. Wszystkie instytucje artystyczne naszego zachodniego sąsiada, które działają w mniejszych ośrodkach miejskich, to swoiste kombinaty, które w jednym podmiocie kumulują: dramat, wykonania muzyczne, sztukę taneczną oraz symfonikę. Bieżące programy są konstruowane różnorodnie, choć zazwyczaj w miarę równym podziale dla każdej ze wspomnianych form prezentacji. W kilku przypadkach jeden podmiot zlokalizowany jest w oddalonych od siebie w bliskiej odległości dwóch ośrodkach. Ma to miejsce w Plauen i Zwickau oraz Altenburgu i Gerze. To rozwiązanie wymusza podróże dla artystów, ale przybliża sztukę do mieszkańców. Niezwykle ciekawym jest opłacalność owego konceptu, ale znając niemiecką gospodarność ma ona swój rachunek ekonomiczny i istotny cel realizacji lokalnej polityki kulturalnej i dostępności do kultury szerokiego grona odbiorców.

Altenburg i Gera to miasta położone w landzie Turyngia, który przed 1990 rokiem wchodził w skład Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Obecnie to jeden z szesnastu krajów związkowych Republiki Federalnej Niemiec. Instytucja teatralna posiada ciekawą historię, w której zespół baletowy zajmuje poczesne miejsce. Dziś funkcjonuje pod nazwą Thüringer Staatsballett (od 1 stycznia 2013 roku), a kieruje nim od sezonu 2024/25 pochodzący z Ukrainy Vitaliy Petrov. Ale ów zespół posiada ponad stuletnią tradycję i lokalną sławę za sprawą właśnie jego początków. Miejsce rozsławiła Yvonne Georgi, uczennica Mary Wigman, która prowadziła kompanię w sezonie 1925/26. Kolejne lata to roszady i długotrwałe kierownictwa mające wpływ na rozwój formacji, która zajmowała istotne miejsce wśród kompanii dawnych Niemiec Wschodnich. Tym co charakteryzuje zespół to dwudziestoosobowy skład podstawowy, a także czternaścioro adeptów stale występujących w przedstawieniach oraz kształcący się pod okiem miejscowych pedagogów. W ten sposób buduje się taneczna sztafeta pokoleń, ale posiada to też swój mankament. Nie trzeba być wytrawnym znawcą sztuki baletowej aby zauważyć różnice w jakości wykonania pomiędzy artystami. Trochę owa dualna forma posiada posmak amatorskiego wykonania co nie wpływa najkorzystniej na odbiór prezentowanych spektakli.

Wykonanie Rachmaninov – Zwischen den Welten (Rachmaninow – Między światami) oglądałem w Altenburgu. Uroczym małym mieście, pełnym zabytkowych budowli i okazałego teatru. Jednak z uwagi na jego remont spektakle są przeniesione do specjalnie wybudowanego namiotu, który służy jako siedziba zastępcza dla owych prezentacji scenicznych. Ciekawy koncept, który winien być implementowany w naszym kraju szczególnie, że planowane na krótki czas remonty ślimaczą się niemiłosiernie czego możemy być świadkami w Bydgoszczy, Białymstoku czy Wrocławiu. Specyfika widowiska Jiřego Bubenička polega na odmienności dwóch części. Pierwszy akt to faktycznie rzecz wywiedziona z biografii wybitnego rosyjskiego kompozytora czerpiącego z najlepszych tradycji własnego kraju, w którego kompozycjach pobrzmiewa tradycja oraz ludyczna strona życia. Tu tłem stają się utwory mniej znane, ale oddające klimat właśnie piękna i uroku wsi, jej odmienności, a także ludzi, którzy odegrali ważną rolę w inspiracji twórczej dla artysty. Drugi fragment to już abstrakcja taneczna, zespołowa choreografia do II Koncertu Fortepianowego mistrza. Owe dwa różne spojrzenia na Rachmaninowa: biograficzne i twórcze, to ciekawe rozwiązanie ukazujące jego niejednolitość, a także motywacje dla powstania kolejnych utworów. To także świadectwo w jaki sposób owa muzyka inspiruje twórców, dając im natchnienie dla kreacji własnego dzieła artystycznego.

Choreograf zabiera nas w świat dawnej Rosji, pierwotności, gdzie związek człowieka i natury odgrywał kluczową rolę. To także tradycja cerkwi jako miejsca nie tylko symbolu religijnej wspólnoty, ale także dźwięku dzwonu, będącego inspiracją dla powstania słynnej symfonii-kantaty o tym samym tytule. Scenografia pierwszej części autorstwa Nadiny Cojocaru jest symboliczna, ale sugestywna i oddająca klimat prowincji. To nawiązanie do wsi Iwanowka, letniej rezydencji kompozytora, gdzie szukał natchnienia i inspiracji dla swojej twórczości. Jej głównym elementem jest dzwon oraz brzozy oddające sielskość owej krainy. Bubeniček buduje nastrój opowieści poprzez przetykanie fragmentów lata, odprężenia i miłości z sekwencjami ćwiczeń, tworzenia i praktyki muzyka. Żywiołowość miesza się z wyciszeniem i skupieniem. Sceny ekspresyjne, zespołowe z pantomimicznymi ukazującymi trud twórczy. Najbardziej okazale wypadają sekwencje wiejskie pełne radości i tanecznego wigoru. To nie tylko smuta cerkwi i tajemnicy lasu, ale także żywiołowość Cyganów i pierwsze miłości oraz związek z Natalią Satiną. W owym eposie najciekawiej prezentuje się Carlos Eduardo Boeira jako tytułowy bohater oraz w partii jego żony Emilie Menezes de Siqueira. Dużo w ich układzie technicznych trudności i dobrego współgrania dla ukazania emocji wspólnego uczucia i życia. Ową radość, stabilność zabija rewolucja bolszewicka. Gwałtownie przerwana sielanka, którą przykrywa czerwony sztandar zmiany stający się sygnałem dla koniecznego opuszczenia własnego kraju, który staje się ciałem obcym. Owym symbolem staje się oczywiście czerwony sztandar, który zajmuje miejsce dźwięku dzwonów, a także cerkwi, które zostaną skazane na niebyt przez nadciągającą jaskrawą falę zmiany. Można zauważyć, że oglądając dwa spektakle Bubenička – w Lublanie i Altenburgu, upodobał sobie on osadzanie utworów baletowych w sytuacjach ekstremalnych – zmiany społecznej, przemiany stanu zastanego, który umiera, odchodzi w świat odmienny, złowieszczy i nieznany. Trop twórczy jest podobny. W Doktorze Żywago – część druga przedstawienia to świat odizolowany, zamknięty, skupiony na relacji głównych bohaterów. W Niemieckim mieście, po akcie rewolucji, nie ma kontynuowania wątku dalszego życia bohatera. Świat umarł, pozostała podróż. Ową biograficzną opowieść zastępuje baletowa fantazja inspirowana muzyką Rachmaninowa.

Interpretacja II Koncertu Fortepianowego odbywa się na pustej scenie, a tłem jest jedynie zmieniające się, różnokolorowe – analogicznie jak kostiumy – światło. To niczym próba możliwości zespołu, jego technicznej sprawności. Przypomina niestety miejscami, nie pozbawioną chaosu, wprawkę w szkole baletowej, gdy należy odtańczyć zespołowy układ na stopień. Należy podkreślić nie najgorsze wykonanie, ale brakuje w owym układzie pomysłu – czym on ma być, do czego zmierza, jaki jest jego cel? Skonstruowanie układu dla samego tańca wydaje się zamysłem niedojrzałym, szczególnie gdy muzyka Rachmaninowa niesie ze sobą olbrzymi potencjał emocjonalny wywodzący się właśnie z owej tradycji rosyjskiej ziemi. Owe dwa światy: realności i abstrakcji stają się oderwane od siebie, jakby powstały dwa oddzielne wieczory baletowe, a miały tworzyć spójną opowieść pomiędzy światami.

Wyprawa do Altenburga to niezwykle ciekawe doświadczenie. Od dawna fascynują mnie lokalne zespoły baletowe, o których nie można faktycznie nigdzie przeczytać, a działają, tworzą i posiadają wierną publiczność. I może owe spotkanie z taneczną opowieścią o rosyjskim kompozytorze pozostanie zagadką co rzeczywiście choreograf miał na myśli, ale ukazuje, że w małych ośrodkach jest miejsce na nieoczywisty eksperyment, a nie tylko znane tytuły. A przecież sztuka rozwija się wtedy gdy przełamuje stereotypy, a jakość wyznacza zapał i determinacja wykonawców, której nie zabrakło na niemieckiej ziemi.

Rachmaninov – Zwischen den Welten (Rachmaninow – Między światami), Sergiej Rachmaninow, choreografia: Jiři Bubeniček, Thüringer Staatsballett, Theater Altenburg-Gera, premiera: kwiecień 2025, pokaz: marzec 2026

[Benjamin Paschalski]