Physical Address

304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124

RÓŻOWE POŻĄDANIE – „TRAMWAJ ZWANY POŻĄDANIEM” SLOVENSKO NARODNO GLADISCE OPERABALET W MARIBORZE

Jak już wielokrotnie pisałem małe kraje Europy mają niezwykle wiele do zaoferowania w płaszczyźnie baletowej. Tyczy to szczególnie państw postjugosłowiańskich, które do dnia dzisiejszego darzą tenże sztukę wielkim szacunkiem. W owym kalejdoskopie ważne miejsce zajmuje Słowenia. Tu, w niewielkim Mariborze, w ramach Teatru Narodowego funkcjonuje zespół baletowy, który od 2003 roku prowadzi niezwykle utalentowany i uznany były tancerz, a obecnie choreograf Edward Clug. Ten pochodzący z Rumunii artysta, znany również w naszym kraju, odnalazł w owym małym mieście swój artystyczny dom, który prowadzi sprawną ręką od dwudziestu lat. Mimo licznych propozycji zmiany zatrudnienia pozostaje wierny owej kompanii budując oryginalny repertuar, który zawiera jego produkcje, a także prace innych baletowych twórców. Wśród nich wysokie miejsce zajmuje Valentina Turcu.

Owa urodzona w Zagrzebiu artystka niezwykle mocno odciska swoją artystyczną markę we wszystkich państwach bałkańskich. Jej prace spotykają się z wielkim aplauzem i uznaniem, a jej wyrazista choreograficzna kreska ukazuje własny język tanecznej ekspresji. Dużo w nim siłowego wykonania, mocnych scen, sugestywności i emocjonalnego przeżycia. Bardzo często sięga po tematy feministyczne, stawiając w centralnym punkcie kobietę w sytuacji krytycznej. Od jej pierwszej pracy Callas (2007) ważnym stała się integracja sztuk w jednym widowisku, gdzie taniec odgrywa nadrzędną rolę, ale forma zbliża je do komplementarnego teatru tańca.

Ostatnia premiera w Mariborze została powierzona owej choreografce. To premierowa praca inspirowana wielką literaturą – dramatem Tennessee Williamsa Tramwaj zwany pożądaniem. To nie pierwsza baletowa próba zmierzenia się z ową twórczością. Z wielkim sukcesem, dobrych kilkadziesiąt lat temu, autorską taneczną wersję stworzył wspaniały choreograf John Neumeier. To wręcz jego ikoniczny spektakl, w którym świetnie ukazał tragizm głównej bohaterki z nieodłącznym własnym elementem rozedrgania, rozpadu emocjonalnego świata, którego nie da się odbudować. Wówczas klamrą był szpital psychiatryczny, rodzaj retrospekcji, podróży do przeszłości, analizy własnego życia, tego co już zostało za Blanche DuBois. Świata, którego nie da się już odwrócić.

Przystępując do pracy nad każdym utworem dramatycznym i przekładając go na język tańca, koniecznym jest zastanowienie się i odpowiedzenie na pytanie kim są główni bohaterowie? To swoiste ryzyko, ważny element dla konstrukcji teatru tańca, w którym należy posługiwać się tropami sztuki dramatycznej. To nie abstrakcyjna forma ruchu, ale opowieść, historia, która oczekuje krwistych postaci osadzonych w konkretnej rzeczywistości, czasie, miejscu. Do głowy przychodzi mi inscenizacja Franka Castorfa Endestation Amerika. Wówczas reżyser w postaci Stanleya Kowalskiego, męża siostry Blanche – Stelli widział polskiego emigranta, nieustannie ubranego w koszulkę z logotypem NSZZ Solidarność. Jasno budowało to przesłanie osadzone w kontekście uciekinierów z klarownym rodowodem bohatera i niejednorodnym rysem jego charakteru pełnego przemocy i nienawiści.

Valentina Turcu ową historię osadza na eposie życia Blanche – od nieudanej, zakończonej tragicznie, relacji z Alanem, poprzez wizytę u siostry i braku spełnienia w owym miejscu. Wybawieniem staje się zatopienie w świat w kolorze różu, który pochłania ją jak przestrzeń disco oraz oryginalnego podziemia pod adresem Hotelu Flamingo. To droga do samounicestwienia, psychicznej autodestrukcji. Niezrozumienia, odizolowania i zatracenia. Choreografka niezwykle dobrze dobrała fragmenty muzyczne z utworami Maxa Richtera i Bjőrk, ale kluczem jest kawałek formacji Koop Koop Island Blues, z jej początkowymi słowami rozstania miłości życia. To one zapoczątkowują postępujące po sobie zdarzenia prowadzące do upadku kobiety. Owa piosenka pojawia się w prologu i na końcu przedstawienia. Stanowi pewną klamrę, domknięcie. To również swoista droga od realizmu do abstrakcji, tego co dzieje się już tylko w głowie wybrańców, niepogodzonych, odrzuconych.

Owa droga podróży Blanche DuBois (Asami Nakashima) została ukazana w jednorodnej, acz funkcjonalnej scenografii autorstwa Marko Japelja. Celowo został otwarty horyzont sceny – ukazujący jej brud, z tym to co zazwyczaj jest ukryte dla oczu widzów. Bowiem ścieżka egzystencji nie jest lukrowaną poezją, ale właśnie wyboistą, pełną skazy drogą. Centralny punkt dekoracji stanowi dużych rozmiarów przyczepa campingowa, która jest miejscem życia Stelli i Stanleya, ale po jej obróceniu to tło dla dyskotekowej imprezy, a bok to punkt dystrybucji piwa towarzyszący bilardowi i kręglom. Dodatkowo kluczowym jest olbrzymich rozmiarów różowy neon Flamingo – pole ulgi od nieznośnej, dla głównej bohaterki, atmosfery życia u własnej siostry. To odmienny klimat, świat, nastrój, który pozwala odetchnąć od myśli, ale i codzienności.

Koncepcja dramaturgiczna Turcu jest niezwykle klarowna. Punktem wyjścia jest kobieta – jej stan życia, próba odnalezienia się w sytuacji krytycznej, krańcowej. Realizm mocno przeplata się z abstrakcją. Świat codzienności z nocnym klimatem koloru pink. Nie jest to przypadkowe, ale wygląda jak świadoma ścieżka unicestwienia. Można wyczuć depresyjny oddech kolejnych scen, braku umiejętności bytu w skomplikowanej codzienności. To nieprzystosowanie, nawet odrzucenie, bycie obok, ale nie jako świadek, a wręcz odmieniec. Nawet próby relacji z Mitchem (Ionut Dinita) są obarczone porażką myśli i życia dla przeszłości. Ów klimat choreografka buduje niesłychaną wyrazistością, opresyjnością, a także przemocą. Jej taneczna kreska jest niesłychanie wyrazista, mocna, dosadna. Kobieta staje się ofiarą zdarzeń. Najpełniej oddaje ów stan stwierdzenie, że sama ona ulega owej sile, kuli, która wykorzystuje jej niepewność własnej ścieżki życia. Blanche to osoba poszukująca, będąca we własnym świecie wnętrza, które ją pochłania i zniewala.

Mocną stroną spektaklu jest zespół wykonawców. Należy podkreślić niezwykle dobrą kondycję grupy. Twórczyni widowiska tworzy wiele sekwencji dla całej formacji. Oddają one ciekawy klimat, a owa wspólnota ukazuje różnorodne światy zderzeń bohaterki z tym co realne i abstrakcyjne. Pierwsza prywatka i ostatnie różowe show są jak dwa odmienne światy do wspomnianej jednej muzyki, ale ukazują dobrą kompozycję i zgranie kompanii. W głównej roli Blanche DuBois nie zachwyciła Asami Nakashima. To tancerka niezwykle sprawna technicznie, ale brakuje jej ekspresji aktorskiej i emocjonalnej. Nie daje ona szansy widzowi dostrzeżenia przemiany w życiu, tego co ją spotkało. W każdej scenie jest niemal identyczna, odtwarzająca perfekcyjnie kroki, ale z jednakową mimiką ukazującą skupienie dla perfekcyjnego wykonania. Naprawdę trzeba dużego zaangażowania aby wywnioskować przemianę, wstrząs, wyobcowanie, samotność postaci. Zupełnie inaczej prezentuje się jej siostra Stella (Catharina de Meneses) oraz Stanley (Tamas Darai). Pełni namiętności i aktorskiej precyzji, jednocześnie świetnie przygotowani do tanecznego perfekcyjnego wykonania, gdzie urzeka ich wspólny duet. To idealna para, w której zachowaniach odbija się miłość przeradzająca się w toksyczną więź za sprawą obecności trzeciej osoby w domu. Na wyróżnienie zasługuje Allan (Yuya Omaki), który zachwyca w pierwszej scenie przedstawienia świetną prezencją sceniczną. Ma w sobie dużo uroku, ale też niepohamowany wigor wykonania.

Maribor to nie tylko dom Edwarda Cluga, ale także ważne miejsce w twórczości Valentiny Turcu. Artystki, która posiada własny, autonomiczny język ruchowej wypowiedzi budujący oryginalny teatr tańca. W nim spójna wypowiedź, narracja odgrywa kluczową rolę, a wyrazista bohaterka uosabia możliwe stany emocjonalne nas żyjących we współczesności. Dawny dramat Williamsa ponownie stał się inspirujący dla baletowej sceny, ale dla pełnego sukcesu zabrakło wyrazistej artystki godnej Vivien Leigh znanej z filmowej adaptacji. Dla niektórych, to może drobny mankament w odbiorze owego widowiska, ale z perspektywy owej interpretacji kluczowy dla pełnej klarowności kobiecego losu i stanu destrukcji.

Tramvaj Poželenje (Tramwaj zwany pożądaniem), choreografia: Valentina Turcu, Slovensko Narodno Gladisce OperaBalet w Mariborze, premiera: marzec 2026

[Benjamin Paschalski]