Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Benjamin Paschalski w Tańcu
Benjamin Paschalski w Tańcu

Podróże kształcą i wzbogacają – to maksyma mojego życia. Bez nich trudno pisać o tańcu, gdyż najbardziej wartościowe zjawiska mają miejsce w bliskiej i dalszej odległości od naszej granicy. Czasem są to wyprawy niczym obieżyświata do nieodkrytej krainy, gdzie trudno sobie, z perspektywy Europejczyka, wyobrazić funkcjonowanie zespołów baletowych. Ostatnio, poszukując kolejnych wyzwań, odkryłem istnienie formacji w Manili oraz Kula Lumpur. Ciekawe czy będzie mi dane poznanie owych azjatyckich form sztuki tańca klasycznego. Nim to nastąpi, w bliżej nieokreślonym czasie, eksploruję bliższe miejsca Polsce. Bowiem czasem, niektórym mieszkańcom naszego kraju, jest łatwiej odwiedzić teatr w Niemczech, Czechach czy na Litwie niż podróżować do polskich miast, aby delektować się dobrym produktem artystycznym. Żyjąc w zjednoczonej Europie warto poznawać sztukę kontynentu choćby po trudach zwiedzania zasiadając w teatralnym fotelu. Wokół naszych granic mamy kilka interesujących miejsc oferujących niezwykle ciekawe widowiska pełne pomysłowości i oryginalności twórczej. W moim odczuciu takowym jest Staatstheater w Cottbus położonym zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od naszej zachodniej granicy. To druga moja wizyta w tym mieście i ponownie pozytywna refleksja, że zespół rozwija się niezwykle prężnie z dobrym pomysłem poszukiwania repertuaru adekwatnego dla nielicznej formacji baletowej. Jakiś czas temu już była o tym mowa, że specyfika organizacji życia kulturalnego Niemiec polega właśnie na posiadaniu zarówno w mniejszych jak i w dużych ośrodkach miejskich, instytucji teatralnych skupiających pod jednym dachem: wydarzenia muzyczne, taneczne, dramat i orkiestrę. I dokładnie takowy kombinat znajduje się w brandenburskim małym miasteczku, które żyje senną atmosferą codzienności pisaną kartami różnorodności kulturowej, wszak to stolica Dolnych Łużyc.
Ostatnia premiera zespołu prowadzonego przez Inmę Lopez i Stefana Kulhawca została powierzona Xeni Wiest. Ta urodzona w Moskwie w 1984 roku artystka, która razem z rodzicami wyemigrowała do Niemiec dziewięć lat później, jest faktycznie nieznaną postacią w naszym kraju. A szkoda. Nie tylko posiada ciekawą kartę kariery tancerki, ale również szefowej zespołu baletowego w Schwerinie w latach 2021-2024, który rozwijał się niezwykle ciekawie pod jej kierownictwem. Pewne zawirowania wewnątrz instytucji sprawiły, że musiała rozstać się z owym miejscem i poświęciła w pełni pracy choreograficznej. Po obejrzeniu przedstawienia w Cottbus należy podkreślić jej pomysłowość i oryginalność w budowaniu sprawnej opowieści, umiejętność kształtowania widowiska tańca i to co najważniejsze angażowania emocjonalnego publiczności do współprzeżywania prezentowanej historii na scenie. Wdzięcznym tytułem okazał się Kopciuszek do muzyki Siergieja Prokofiewa, który jest adekwatnym bajkowym tematem dla niedużych formacji baletowych. Na myśl przychodzi sprawdzona i doceniana przez publiczność Łodzi i Krakowa realizacja Giorgia Madii do muzyki Gioacchino Rossiniego, gdzie dowcip płynął strumieniem rwącej rzeki, a także nie tak dawna produkcja w Szczecinie. Wykorzystanie muzyki Karola Lipińskiego i Niccolo Paganiniego odmieniło ponownie postrzeganie klasycznej formy. Praca choreograficzna Grzegorza Brożka iskrzyła również humorem, pomysłowością i stanowi ciekawy przykład jak zbudować adekwatny spektakl dla zespołu, który liczy zaledwie kilkanaście osób. Podobny trop wybrano w niemieckim mieście, choć wykorzystując muzykę rosyjskiego mistrza dokonano tejże skrótów, aby powstał zwięzły spektakl zamknięty w siedmiu scenach.
To co charakteryzuje taneczną opowieść w Cottbus to wierność treści bajkowej historii z pewnymi modyfikacjami adekwatnymi dla naszej współczesności. Umieszczenie akcji w obecnych czasach zapewne buduje lepszą komunikatywność dla młodego widza, dla którego w głównej mierze adresowane jest widowisko. Ważnym punktem jest strona plastyczna. W części pierwszej dekoracje są minimalistyczne, by nie powiedzieć oszczędne. Większe bogactwo plastycznej różnorodności można zobaczyć w drugim epizodzie. I należy zauważyć, że cały spektakl rozkłada się na dwie owe części jak dwie połówki jabłka. Tylko są one nierównomierne. Pierwsza jest ascetyczna, bardzo skupiona na ukazaniu relacji rodzinnej, gdy akcja rozgrywa się w zamkniętym pomieszczeniu pomiędzy czworgiem tancerzy: Kopciuszkiem, ciotką Geraldine i przyrodnim rodzeństwem: Georgette i Jimmy’m. Ten świat ukazuje przemoc i dominację, podporządkowanie i wyższość – tak jak to mamy w relacjach współczesności. Odizolowana przestrzeń jest jak oddzielony, zimny, ascetyczny bastion. Nawet list na przyjęcie przesyła gołąb, a spada on na balonikach wprost w ręce zainteresowanych. Choreografka rezygnuje z całego korowodu przygotowań do wyjścia na imprezę, gdyż faktycznie to współczesne party, a nie klasyczny bal. Nie ma fryzjerów, modystek, nauczyciela tańca. Wszystko odbywa się w owym zimnym czworokącie oschłych relacji. Za wsparcie służy jedynie Kopciuszek, któremu pozostaje zostać w domu i oczekiwać powrotu szczęśliwych bohaterów. W tym akcie wieje chłodem, zimnem sztucznych więzi, wydestylowanego świata nieadekwatnych zachowań i uczuć.
Istotnym jest również świat własny, odizolowany tytułowej bohaterki. Jest nim przyroda, otwarta przestrzeń ogrodu, lasu, a w nim pewne drzewo, które jest dla Xeni Wiest kluczowym elementem drugoplanowej dekoracji. Bowiem początkowo pozbawione liści i kwiatów, z czasem, z odnalezieniem miłości rozkwitnie piękną barwą nadziei. Ten efekt był możliwy dzięki pomysłowym animacjom autorstwa Sofii Villarreal, która odchodzi od powszechnej, powielanej wizji projekcji na rzecz grafiki niczym tworzonej na żywo. Ten zabieg wzbogaca stronę wizualną, a także rozwija fantazję i kreatywność młodego pokolenia. Kopciuszek odnajduje chwile radości w świecie zwierząt. Nie jest przypadkowe, że wielokrotnie powtarzamy, że to właśnie one są najbliższymi przyjaciółmi człowieka. Sowa i Borsuk opiekują się dziewczyną jak swoją córką przybierając postaci utraconych rodziców. Te swoiste dobro natury jest kontrapunktem dla ludzkiej nienawiści wobec bliźniego co widać w niezdrowych relacjach rodzinnych. Ów świat przyrody pomaga dziewczynie pójść na przyjęcie. Otrzymuje ona od Sowy i Borsuka suknię oraz szpilki, a drogę do chwil odmiennej radości wskazują gołębie.
Sekwencje podczas party zorganizowanego przez rodziców młodego chłopaka George’a mają odmienny klimat i charakter. Już dekoracja jest bardziej bogata z obowiązkową kanapą i ekranami do rysunkowej projekcji ukazującej portrety, bowiem podczas owego spotkania towarzyskiego chłopak ma wybrać drugą połowę serca. Nie jest istotnym czy będzie to chłopak czy dziewczyna, ale ważne aby podjął ostateczną decyzję co do własnej, przyszłej ścieżki życiowej. Mimo powierzchownego, wyniosłego charakteru spotkania, z owej imprezy bije ciepło różnorodności, uczuć i swoistego luzu, który jest kontrapunktem dla sztywnej atmosfery domu Kopciuszka. Wiest jest dobrą obserwatorką życia społecznego, bowiem prosta sekwencja rzucenia banknotów przez młodego chłopaka pokazuje zakusy kandydatek i kandydatów do jego serca. Wszystko kręci się wokół pieniądza. Odmienna jest jedynie niepozorna dziewczyna – Kopciuszek, która oczarowuje swoją osobowością. Świat owej imprezy to gra tańcem na zaloty i umizgi, czekanie na właściwą partię, a przede wszystkim materialną korzyść. Nieubłagany czas mija, a drogowskazem do szczęścia pozostanie pantofelek. Podróż za dziewczyną to istna pogoń George’a na sztucznym koniu znanym z licznych placów zabaw, a w tle tylko widoczne łydki zespołu baletowego, który w synchronicznym układzie jak w Afanador Marcosa Moraua asystuje w owej eskapadzie. A finał jest już jasny do przewidzenia. Odnalezienie ukochanej i apoteoza pod kwitnącym, rysunkowym drzewem w asyście ukochanych zwierząt – opiekunów i sprzymierzeńców nie tylko Kopciuszka, ale niejednego z nas.
Dwa akty owego przedstawienia to faktycznie różne, skontrastowane światy tanecznego widowiska. Część pierwsza jest niesłychanie kameralna, skupiona na psychologicznych i realnych relacjach rodzinnych, a także poszukiwaniach przez tytułową bohaterkę szczęścia w świecie natury. Przedstawienie rozegrane jest w technice neoklasycznej z wykorzystaniem point, a także form współczesnych, w których najpełniej realizuje się zespół. Wiest charakteryzuje się oryginalnością i pomysłowością, dlatego wygrywa część druga podczas towarzyskiej imprezy, gdy cała kompania może zaprezentować się w sekwencjach spontanicznych i żywiołowych. Kopciuszek w wykonaniu Kate Farley jest mało widoczny, trochę zepchnięty na drugi plan, przyćmiony innymi bohaterami wieczoru. Szkoda, gdyż tancerka posiada wielkie możliwości, a trochę jakby jej talent ograniczyła historia tytułowej bohaterki, że nigdy nie można być pierwszoplanową postacią. Najlepiej i najpełniej prezentują się panowie. Niesłychanie sprawny okazał się Jimmy (Taro Yamada) – szybki i oczarowujący chłopięcą niewinnością przetykaną zawadiactwem wieku nastoletniego. Oczarowuje George (Jorge Concepcion Leal) dojrzałością ruchu i charyzmą sceniczną. W mniejszych rolach wykazali się niezwykle dobrą techniką Ojciec chłopaka (Alyosa Forlini) i Borsuk (Alessandro Giachetti). Duże brawa dla całego ansamblu wykonawców, którzy niezwykle dobrze odnaleźli się wizji artystycznej Xeni Wiest.
Spotkanie baletowe w Cottbus to próba spojrzenia odmiennie na klasyczną baletową bajkę, która otrzymała współczesny garnitur z całym bagażem naszej rzeczywistości. Dużo w owej opowieści prawd o samotności, więzach rodzinnych, powierzchowności, pustce i poszukiwaniu tego co prawie niemożliwe – miłości. Może podążając za choregrafką pozostanie nam natura i ukochane zwierzę, które zastąpi drugiego człowieka? Oby to proroctwo nie spełniło się, a drzewa dla zakochanych kwitły jak w finale niemieckiego, udanego przedstawienia.
Kopciuszek (Aschenbrödel), Sergiej Prokofiew, choreografia: Xenia Wiest, dyrygent: Alexander Merzyn, Staatstheater Cottbus, premiera: listopad 2025
[Benjamin Paschalski]